Nierzadko myśląc o przyszłości ogarnia nas strach. Boimy się jak niefortunny obrót spraw, na nas wpłynie. Co zrobimy, gdy stracimy pracę, rozstaniemy się z partnerem lub będziemy zmuszeni do sprzedaży naszego samochodu, domu lub innych dóbr, do których przywykliśmy.
Szczególnie w czasach, gdy zewsząd słychać głosy o nadchodzącej recesji, masowych zwolnieniach i mocnym wyhamowaniu gospodarki.
W naszych głowach pojawiają się coraz czarniejsze myśli dotyczące tego,
jak będzie wyglądała codzienność. Czy damy radę się utrzymać? Czy będziemy musieli sięgnąć po pomoc i czy ktoś nam jej udzieli? Czy ta cała panika związana z wirusem nie ma drugiego dna i służy dobrowalnemu oddaniu wolności i zwiększeniu kontroli państwa nad obywatelami?
Pytań i scenariuszy może być wiele. Istotne natomiast jest to, jak się z nimi czujemy. Ostatnie badania przeprowadzone przez Cornell University odkryły, że 85% naszych obaw nigdy się nię spełni. Z ok. 12%, które się wydarzą, poradzimy sobie dużo lepiej niż przypuszczaliśmy lub wyciągniemy cenną lekcję. Reasumując 97% naszych obaw jest kompletnie bezpodstawnych. Powyższe badanie potwierdza, że ciągłe analizowanie czarnych scenariuszy, mija się z celem. Nawet jeżeli co szósty miałby nas spotkać, to i tak damy sobie radę i odnajdziemy się w nowej sytuacji. Energię, którą musieliśmy poświęcić na mniej lub bardziej prawdopodobne wizje, można zdecydowanie lepiej ulokować, koncentrując się na działaniu w chwili obecnej
i w warunkach, które są już faktem.
Czy pamiętasz co złego spotkało Cię w życiu? Kiedy musiałeś skonfrontować się z sytuacją, której obawiałeś się lub kompletnie się nie spodziewałeś.
Czy dałeś sobie z nią radę? Czy nagle Twój świat się załamał i od tego czasu życie stanęło w miejscu? Często zapominamy jak bardzo jesteśmy odporni.
Nie doceniamy naszej mentalnej siły, dzięki której potrafimy pokonać gorsze momenty w naszym życiu. Boimy się stresu, wynikającego z niepożądanej sytuacji, tworząc go większym od jego rzeczywistego rozmiaru w danej chwili. Myślimy o czarnych scenariuszach, aby się do nich przygotować.
Z reguły wyolbrzymiając ich skutki, popadamy w pułapkę myślenia.
Nie nawołuję do ignorancji i postrzegania świata w utopijny sposób. Chciałbym zwrócić uwagę, że niejednokrotnie konfrontowałeś się z wieloma problemami
w swoim życiu. Jeżeli to czytasz świadczy to o tym, że sobie poradziłeś, stając się silniejszym i bardziej pewnym swoich umiejętności człowiekiem.
Nie bagatelizujmy i nie deprecjonujmy naszej wewnętrznej siły,
która udawadnia nam, że wszystko jest z nami w porządku i damy sobie radę.
Parafrazując myśl Jacka Walkiewicza z wystąpienia na konferencji TEDx, życzę Ci odwagi i przekonania, że jak się przewrócisz to się podniesiesz, a nawet jeżeli nie dasz rady, to sobie poleżysz. Mamy olbrzymią moc wychodzenia
z opresji i radzenia sobie z kłodami rzuconami przez życie. Za każdym razem,
gdy coś złego nas spotka wróćmy myślami do chociaż jednej trudnej sytuacji, której doświadczyliśmy. Przypomnijmy sobie stan w jakim byliśmy, gdy grunt palił nam się pod nogami. Jak bardzo wyolbrzymialiśmy problem, aż nagle okazało się, że to wcale nie jest nic wielkiego. Sami lub z pomocą innych, wykazaliśmy się zaradnością i może niejednokrotnie przeobrażając tę sytuację na korzyść lub dostrzegając potencjalne szanse dla siebie.
Korzystaj z dnia dzisiejszego i pamiętaj, że jutro też wzejdzie słońce. Może nie będzie świecić tak mocno jak kilka dni temu i nad Twoją głową pojawią się ciemniejsze chmury. Po prostu czasami mamy pod górkę i musimy iść pod wiatr, ale dzięki takim momentom bardziej doceniamy ciepłe i słoneczne dni.