Z jednej strony może wydawać się to błogosławieństwem, że potrafimy dostrzec plusy w każdej sytuacji. Mamy w sobie mniej smutku, złości
i ogólnie emocji postrzeganych jako negatywne. Cieszymy się życiem
i nawet z czasem zauważamy, że nie potrzebujemy tak wielu przedmiotów
i faktorów, które powodują u nas uśmiech na twarzy. Brzmi to dobrze,
może nawet lekko nierealnie, ale jest to możliwe.
Co więcej takie błogie życie niesie za sobą pewne niebezpieczeństwo. Skoro niemalże każdą sytuację jesteśmy w stanie przedstawić naszej świadomości jako dobrą i uczącą nas czegoś, to przykrywamy odczuwany dyskomfort. Na pierwszy rzut oka jest on niezauważalny. Jednak mimo wszystko, zalega gdzieś wewnątrz nas. Możemy go ignorować i zajmować sie innymi, bardziej pożądanymi przez nas czynnościami i emocjami, ponieważ owy dyskomfort sam nie upomni się o uwagę.
Dopiero, gdy uświadomimy sobie, że tak naprawde nie zawsze
jest kolorowo, że czasami wisi nad nami chmura, z której pada rzęsisty deszcz, a my stoimy tam, wyobrażając sobie tęczę. Dobrze jest mieć
gdzieś z tyłu głowy jej nadejście, ale do tego czasu zmieńmy nasze położenie. Zauważmy, że ten zimny jesienny deszcz sprawia,
że marzniemy, nasze ubrania kompletnie przemakają
i jeżeli tam pozostaniemy to nabawimy się jakiejś choroby.
Bądźmy odważni, aby powiedzieć sobie, że coś jest nie tak
i na to sie nie zgadzamy. Może to być zmiana pracy, miejsca zamieszkania, rozstanie z partnerem lub cokolwiek innego, co budzi w nas dyskomfort,
z którym nie chcemy sie skonfrontować.
Walczmy o siebie i pamiętajmy, że przegrywa tylko ten, kto nigdy nie podejmuje walki.